2012 - Pasy rowerowe na św. Bonifacego

22.01.2018 23:07 Niewybrany w głosowaniu

Sadyba jest spokojną okolicą, ale brakuje tam infrastruktury rowerowej. Oprócz dróg rowerowych wzdłuż ul. Sobieskiego i ul. Powsińskiej potrzebne są również łączniki pomiędzy tymi ulicami. Taką funkcję będą pełniły proponowany pasy rowerowe. Jednocześnie pozwoli to na zwiększenie poczucia bezpieczeństwa pieszych na chodnikach, gdyż obecnie wielu rowerzystów wybiera chodniki.

Oddane głosy

379

Kategoria projektu

  • komunikacja/drogi
  • ochrona środowiska
  • przestrzeń publiczna

Koszt całkowity projektu

540 000,00 zł

Dzielnica

Mokotów


Charakter projektu

Lokalny, Sadyba Stegny


Lokalizacja projektu

Bonifacego od Konstancińskiej do Sobieskiego

Istotne informacje o lokalizacji

Pas rowerowy na jezdni wzdłuż ul. Bonifacego, od ul. Konstancińskiej do ul. Sobieskiego.


Potencjalni odbiorcy projektu


Zasady korzystania z efektu realizacji projektu przez ogół mieszkańców

projekt ogólnodostępny

Pełny opis projektu

Proponujemy rozwiązanie problemu braku przestrzeni przeznaczonej dla rowerzystów na szerokiej ul. Św. Bonifacego. Obecnie wzdłuż tej ulicy brakuje jakiejkolwiek infrastruktury dla rowerzystów, jednocześnie szerokie pasy umożliwiają kierowcom nadmierne rozpędzanie się. Proponujemy wymalowanie pasów rowerowych na ul. św. Bonifacego, od ul. Konstancińskiej do Sobieskiego. Parkowanie na całej ulicy zostanie zmienione na równoległe (łącznie z korektą kształtu zatok postojowych) i wyznaczone na pasach postojowych. W miejscach gdzie samochody parkują nielegalnie pojawią się słupki.
Rysunki w załączeniu są poglądowe i nie stanowią ostatecznej wersji projektu.

Uzasadnienie dla realizacji projektu

Istnieje konieczność poprawy bezpieczeństwa i warunków jazdy rowerzystów na szerokich ulicach Sadyby. Obecnie zgodnie z prawem rowerzyści powinni tam jechać jezdnią, jednak wielu kierowców ze względu na szerokość pasów, przekracza tam dozwoloną prędkość, co powoduje zagrożenie dla rowerzysty na jezdni. Część rowerzystów z tej przyczyny korzysta z chodników, co może stanowić zagrożenie dla pieszych. Utworzenie tam pasa rowerowego spowodowałoby również poprawę bezpieczeństwa i wygody pieszych na chodniku.

Wstępny kosztorys projektu wraz z wyszczególnieniem jego składowych

Koszt nowej organizacji ruchu: 140 000 zł (pasy rowerowe) i 70 000 zł (pasy postojowe i pozostałe oznakowanie).
Koszt porządkowania parkowania: 50 000 zł na przebudowę zatok i 50 000 zł na montaż słupków wygradzających.
Koszt dostosowania sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu z ul. Zdrojową do przeprowadzenia pasa rowerowego oraz nowego przekroju jezdni - 180 000 zł.
Koszt dokumentacji projektowej - 50 000 zł
RAZEM 540 000 zł.

Całkowity koszt projektu: 540 000,00 zł

Czy projekt generuje koszty utrzymania w kolejnych latach?

TAK


Rodzaj oraz szacunkowa wartość kosztów eksploatacji efektu realizacji projektu w kolejnych latach

Koszty utrzymania oznakowania


Szacunkowy roczny koszt eksploatacji: 5 000,00 zł

Modyfikacje

  • 05.04.2018 15:13 - Koordynator w Zarządzie Dróg Miejskich - sprawdź zmiany
  • 05.04.2018 16:10 - Koordynator w Zarządzie Dróg Miejskich - sprawdź zmiany


Komentarze (60)

  • Rainkova  27.01.2018 12:38
    Pomysł jest słaby. Uczmy się na cudzych błędach - Ursynów zainwestował mnóstwo pieniędzy w takie pasy a i tak korzystających z nich rowerzystów można policzyć na palcach jednej ręki w ciągu tygodnia (w okresie wiosenno-letnim). Nie zwiększają bezpieczeństwa, ponieważ rowerzysta nigdy nie ma szans przy autobusie czy samochodzie, ew. wypadki z udziałem pieszych przynoszą mniejsze szkody. Alternatywą jest ddr, ale zdecydowanie nie pas. Wielu mieszkańców podziela moje zdanie, więc warto się nad tym zastanowić.
    • krysiazyzynska  28.01.2018 01:40 Autor projektu
      Jakieś dowody, pomiary, że tak mało osób korzysta z pasa rowerowego na Ursynowie? Prawda jest taka, że pas rowerowy będzie zawsze bezpieczniejszym rozwiązaniem, niż jazda jezdnią bez jakiejkolwiek infrastruktury dla rowerzystów i przynajmniej część z nich zdecyduje się na jazdę po nim. Jazda po chodniku jest niezgodna z prawem i przoszę na chodnik nie zganiać kolejnych rowerzystów, bo to jest nie w porządku wobec najsłabszych uczestników ruchu, czyli pieszych. Na ddr na tej ulicy nie ma miejsca, a poza tym koszt ddr byłby wielokrotnie wyższy i mógłby nie zmieścić się w budżecie obszaru. Ruch rowerowy rośnie z każdym rokiem i jakieś rozwiązania dla rowerzystów są konieczne.
    • Rainkova  28.01.2018 21:12
      Szanowna Pani,
      28lat mieszkałam na Ursynowie, miałam okazję dzień w dzień patrzeć na ruch rowerowy, załapałam się także na pas rowerowy. Byłam tam nawet dziś - 0 rowerzystów a sam w sobie pas prawie niewidoczny. Mnóstwo pieniędzy wyrzucone w błoto. Polecam osobiście przejechać się i poobserwować a także porozmawiać z mieszkańcami. Efekty są takie, że ludzie w dalszym ciągu jeżdżą po chodnikach. Skoro wolą ryzykować otrzymanie manda tu niż korzystanie z marnych pasów to może coś znaczy???
      Nie wmowi mi Pani, że jazda tak wąską ulicą po której poruszają się autobusy jest bezpieczne. Proszę zwrócić uwagę na opinie mieszkańców Stegien - nie są pozytywne.
    • krysiazyzynska  29.01.2018 12:10 Autor projektu
      Styczeń nie jest najlepszym miesiącem do wykonywania pomiarów ruchu rowerowego, choć ja akurat jeżdżę również w styczniu i nie jestem jedyną osobą, która wtedy jeździ. Uważa Pani, że jazda jezdnią pasem rowerowym jest niebezpieczna, a w takim razie jazda jezdnią bez pasa jest bezpieczniejsza? Przypomnę, że jazda po chodniku jest niezgodna z prawem, a poza tym uciążliwa dla pieszych. Oczywiście spodziewam się, że nawet po powstaniu pasa rowerowego nadal część rowerzystów pozostanie na chodnikach, bo niestety pewna grupa czyni tak z przyzwyczajenia i ze strachu, ale sądzę, że zwłaszcza ci bardziej uciążliwi dla pieszych, poruszający się szybko, chętnie skorzystają z pasa rowerowego. Mimo wszystko wydzielona część jezdni daje większe szanse na uniknięcie niewłaściwego wyprzedzania przez kierowców, dlatego uważam, że takie rozwiązanie jest potrzebne, a czy tak jest, zweryfikują głosujący.
  • Pawel453  06.02.2018 18:08
    Jest to bardzo słaby pomysł. Ulica Bonifacego jest ulicą zatłoczoną, a wyznaczenie pasa rowerowego jeszcze bardziej utrudni ruch na tej ulicy. W obecnej sytuacji jeżeli samochód skręca w lewo w ulicę prostopadłą to inne samochody mogą go wyminąć po prawej stronie, co będzie niemożliwe gdy powstanie pas rowerowy. Dodatkowo przy tak dużym natężeniu ruchu samochody skręcające w uliczki równoległe mogą nie zauważyć rowerzysty i spowodować wypadek. Rowerzysta w lusterku jest słabo widoczny, a dodatkowo rowerzyści nie zachowują należytej ostrożności i jeżdżą bardzo szybko.
    Dodatkowo zmiana miejsc parkingowych z prostopadłych na równoległe wygeneruje znaczne koszty tego projektu i utrudni parkowanie przy blokach zlokalizowanych przy ul. Św. Bonifacego 71 i 73. Przy tych budynkach nie ma uliczek wewnętrznych, które są przeznaczone dla mieszkańców tych bloków.
    Warto również wskazać, iż w niedalekiej przyszłości ma nastąpić całkowita przebudowa ulicy Św. Bonifacego ze względu na poprowadzenie linii tramwajowej, więc zrealizowanie tego projektu to wyrzucenie pieniędzy w błoto.
    • krysiazyzynska  07.02.2018 12:33 Autor projektu
      Pytanie, czy myślimy o ruchu tylko jako o ruchu samochodowym, czy też o ruchu jako całości, uwzględniając wszystkich jego uczestników. Rowerzysta tak samo ma prawo się poruszać jak kierowcy samochodów. Niestety część z nich nie zachowuje się wobec nich prawidłowo i np. wyprzedza w zbyt bliskiej odległości, dlatego proponowany jest pas.
      Jeżeli ktoś mówi, że rowerzyści jeżdżą bardzo szybko, to w takim razie co należy powiedzieć o kierowcach samochodów? Może jednak warto spojrzeć na sytuację nieco bardziej obiektywnie, nie tylko zza kierownicy swojego samochodu?
    • Pawel453  09.02.2018 13:38
      Jeszcze jedno kluczowe pytanie - czy mieszka Pani na Stegnach?
      Na grupie Stegny na FB była dyskusja na temat tej inwestycji i większość głosów była na NIE. Lubi Pani statystyki, więc proszę policzyć sobie te głosy.
      Przez fanaberię jednej osoby inni użytkownicy będą musieli później ponosić konsekwencje i zmagać się z jeszcze większymi korkami na tej ulicy.
      Dla osób oceniających wniosek podaję link do dyskusji na temat tego projektu: https://www.facebook.com/groups/376037395321/permalink/10159908747245322/?comment_id=10159993443710322¬if_id=1518165981445207¬if_t=group_comment_follow&ref=notif
      W wielu miejscach Warszawy zostały stworzone pasy rowerowe na jezdni i tylko utrudniają one ruch na tych ulicach np. ul. Dąbrowskiego. Proszę pamiętać, że Pani jako rowerzysta może korzystać z ulicy jeżeli nie chce Pani jeździć chodnikiem.
    • krysiazyzynska  16.02.2018 14:46 Autor projektu
      Mieszkam w rejonie, którego dotyczy ten projekt. Osoby, które popierają ten projekt nie wypowiadały się w tym wątku, ze względu na ataki i hejt ze strony osób, które są przeciwne wszelkim rozwiązaniom prorowerowym, miałam o tym bezpośrednie sygnały.
    • Pawel453  16.02.2018 17:09
      To proszę o wskazanie osiedla, na którym Pani mieszka. Nie chcę Pani konkretnego adresu tylko informacji jak bardzo Pani dotyczy ten projekt i żeby ludzie mieli możliwość transparentnego spojrzenia na zgłoszony projekt oraz Pani argumentację.
      Wkleiłem powyższy link w celu wskazania jak wiele osób MIESZKAJĄCYCH NA OSIEDLU STEGNY jest przeciwnych temu projektowi. Natomiast Pani jako kontrargument wskazuje, że wiele osób było za tym projektem, natomiast nie wypowiadało się w dyskusji, bo bali się "hejtu".
      W tym wątku nie było żadnego "hejtu", była tylko dyskusja na temat zasadności stworzenia pasa rowerowego.
      A nie było wiele głosów za stworzeniem tego pasa, ponieważ jest to Pani indywidualny pomysł, poparty przez parę Pani znajomych. Widać to jasno z postu na Pani tablicy, w którym prosiła Pani swoich znajomych o poparcie tego projektu - również tych, którzy nie mieszkają w tej dzielnicy.
    • krysiazyzynska  19.02.2018 15:00 Autor projektu
      Podpisy zbierałam zgodnie z zasadami BP. Konieczne było zebranie przynajmniej 15 podpisów z rejonu i ten warunek został spełniony. Poza tym przypomnę: podpisy są jedynie warunkiem zgłoszenia projektu. Później jest głosowanie i to tam zapadnie decyzja, czy ma on wystarczające poparcie, czy też nie. W wątku, o którym mowa, wiele osób próbowało obarczać wszystkich rowerzystów winą za pojedyncze zdarzenia, nie wszyscy mają ochotę tłumaczyć się z cudzych grzechów. Co ciekawe z jednej strony rowerzyści byli atakowani za jazdę po chodnikach, co jest uciążliwe dla pieszych, a z drugiej kierowcy samochodów chcieli ich widzieć poza jezdnią. To w bardzo dobry sposób pokazuje potrzebę wydzielenia dla rowerzystów ich miejsca na drodze.
    • Jarosław Górski  13.03.2018 02:36
      Tak na marginesie...nie odpowiedziała Pani gdzie mieszka i na ile Panią ten projekt dotyczy???
    • krysiazyzynska  14.03.2018 13:26 Autor projektu
      Mieszkam w rejonie, którego ten projekt dotyczy, to powinno wystarczyć. Nie mam obowiązku ujawniania dokładnego miejsca swojego zamieszkania i w tej kwestii mam prawo do prywatności. Przedstawiam się z imienia i nazwiska, wielu tu jak widać nie ma takiej odwagi.
    • Jarosław Górski  14.03.2018 16:27
      Nikt się do Pani w gości nie wybiera. Stwierdzenie mieszkam w rejonie projektu jest mało precyzyjne. Ja mieszkam przy św.Bonifacego i projekt ma bezpośredni wpływ na moje życie i również występuję pod nazwiskiem.
    • krysiazyzynska  15.03.2018 11:57 Autor projektu
      Proszę Pana, Pan się być może nie wybiera, ale gwarancji co do innych osób (anonimowych) Pan nie da. W mieszkaniu rodziców mojego męża już wybito szybę. Proszę zrozumieć: projekt dotyczy publicznej ulicy i nie ma to znaczenia, czy mieszkam 100 m od niego, czy kilometr. To nie jest teren prywatny. Spore zainteresowanie dotyczące tego projektu było ze strony mieszkańców ul. Bernardyńskiej, oni też mają prawo do bezpiecznej drogi do pracy.
    • Jarosław Górski  16.03.2018 00:03
      Proszę Pani jeśli chodzi o mieszkańców ul.Bernardyńskiej z przyjemnością poprę Pani pomysł drogi rowerowej na ul. Idzikowskiego. Najprostsza droga z Czerniakowa na Mordor. Lepszej nie można sobie wymarzyć.
    • krysiazyzynska  16.03.2018 13:30 Autor projektu
      Proszę Pana, po pierwsze wzdłuż ul. Idzikowskiego nie da się wyznaczyć drogi rowerowej na całej długości. Ta ulica szczególnie mnie interesuje i już teraz czeka na realizację przegłosowany w 2015 pas rowerowy pod górę na skarpie, ale urząd ma wątpliwości, bo to spowoduje zwężenie jezdni. Wtedy otrzymałam duże wsparcie od znajomych z podstawówki, którzy mieszkali na Bernardyńskiej. Niestety ta ulica jest za wąska na pasy w obu kierunkach. W obecnej edycji złożyłam dwa projekty na kolejne fragmenty, tym razem drogi rowerowej na odcinku Piaseczyńska-Płyćwiańska i Piaseczyńska-Fort Piłsudskiego, jednak we wstępnej weryfikacji urząd jest przeciwny realizacji ze względu na brak w infrastrukturze, który by wtedy powstał między fortem a Sobieskiego. Niestety złożenie projektu na cały odcinek Piaseczyńska-Sobieskiego jest niemożliwe, bo przekroczy budżet rejonu Sielce - takie są realia BP niestety i takie koszty budowy dróg rowerowych, a aż się prosi, żeby tam taka droga powstała. Jednak dalej mamy problem z odcinkiem Witosa-Czerniakowska: jest to dosyć krótki, prosty odcinek, gdzie kierowcy potrafią się mocno rozpędzić. Nie ma tam miejsca na drogę rowerową, bo po jednej stronie jest rów i zaraz osiedle, a po drugiej drzewa i zaraz wzniesienie fosy Przy Bernardyńskiej Wodzie i po prostu droga rowerowa się nie zmieści, a gdyby ktoś próbował, to musiałby wyciąć wszystkie drzewa na tym odcinku, na co też zgody nie będzie i ja bym tego nie chciała.
      Druga sprawa, to nie należy zapominać, że nie chodzi jedynie o dojazd na Mordor. Jest masa celów podróży jeszcze na Dolnym Mokotowie, zaczynając bazarku, przez różne sklepy, banki w okolicach skrzyżowania z Sobieskiego, po przychodnię na Soczi, którą sama czasem odwiedzam. Kiedy powstanie tramwaj, część osób będzie być może chciała dojechać rowerem do tramwaju na Sobieskiego i dalej pojechać np. do pracy tramwajem. Dlatego ul. Bonifacego jest ważnym ciągiem komunikacyjnym dla rejonu. Nie da się uniknąć jazdy tą ulicą. Oczywiście jeżeli uda mi się ustalić z urzędem warunki moich projektów dla ul. Idzikowskiego (w rejonach Wierzbno, Wyględów i Sielce), to zapraszam do głosowania.
  • lessmore  14.02.2018 11:27
    U podstaw tego rodzaju inicjatyw leży błędne przekonanie, że jeśli powie się ludziom, co i jak powinni robić, to oni będą to robić bez względu na swój interes. Inicjatorka pasa dla rowerów sądzi, jakoby namalowanie linii na jezdni miało zobligować kierowców do nieprzejeżdżania ich. Tymczasem ulica jest już słabo przejezdna, ruch jest znaczny i w efekcie spieszący się kierowcy (kierowcy właśnie dlatego jadą samochodem, że się spieszą!) dostają szału na widok zakorkowanej ulicy. Są skłonni przejechać nawet po trawniku, byle jakoś zdążyć. Takie są realia i żadne wydumane malowanki na jezdni tego nie zmienią. Wniosek: albo prawdziwa, wydzielona z chodnika dla pieszych ścieżka rowerowa, albo pieniądze wyrzucone w błoto. Pani Krysiu, nie wystarczy chcieć dobrze, trzeba jeszcze być realistą i umieć.
    • krysiazyzynska  16.02.2018 14:51 Autor projektu
      Zadam jedno pytanie: w jaki sposób ten pas wpłynie na ruch samochodowy, skoro i tak na znacznej części tej ulicy jest po jednym pasie?
      Nie jest też prawdą, że drogi rowerowe przy takich ulicach, jak Bonifacego rzeczywiście poprawiają bezpieczeństwo, ponieważ statystyki pokazują, że znaczna część wypadków z udziałem rowerzystów wydarza się na przejazdach rowerowych. Drogi rowerowe mają sens przy dużych, 3-pasmowych ulicach, jakimi są Powsińska i Sobieskiego, ale przy Bonifacego wystarczające byłyby pasy, które mimo wszystko dają poprawę bezpieczeństwa względem braku jakiegokolwiek rozwiązania dla rowerzystów. Przypominam, że w obecnej sytuacji rowerzysta ma obowiązek jechać jezdnią i jest tam m.in. narażony na zbyt bliskie wyprzedzanie przez samochody, często nie zachowujące wymaganego min. 1 metra odstępu. Wydzielenie pasa dla rowerzystów zwiększa szanse na bezpieczny odstęp od wyprzedzanego rowerzysty.
    • lessmore  16.02.2018 17:46
      Szanowna Pani Krystyno, nie jestem hejterem rozwiązań prorowerowych, a wręcz przeciwnie, jestem zwolennikiem rozwoju wszelkiej infrastruktury, zarówno dla ruchu samochodowego, jak dla rowerowego i pieszego. Warunek jest taki, by rozwijając jedną dziedzinę nie "zwijać" drugiej. Wydzielenie pasa dla rowerów z jezdni samochodowej, która już dziś jest zatłoczona, jest właśnie takim "zwijaniem", na dodatek mocno prowizorycznym. Mam nader poważne wątpliwości, czy oddzielenie gęstego, tłocznego ruchu samochodowego jedynie namalowanym pasem od przestrzeni dla rowerzystów (tych kilku dziennie, którzy będą przejeżdżać) skłoni kierowców do przestrzegania narzuconych w ten sposób reguł. Proszę zwrócić uwagę na buspasy na Trasie Łazienkowskiej. Ile jest tam autobusów i taksówek w godzinach szczytu, a ile samochodów jedzie nimi bezprawnie, bo sąsiednie dwa pasy są totalnie zawalone? I jeśli tylko w zasięgu wzroku nie ma drogówki, to kierowcy walą tym buspasem nie przejmując się przepisami i klaksonami taksówkarzy. Takie są realia i nic się na to nie poradzi oprócz wybudowania jeszcze dwóch mostów w najbliższej okolicy.
      Nie rozumiem natomiast, jak ma funkcjonować argument, jakoby drogi rowerowe nie poprawiały bezpieczeństwa, bo i tak najwięcej wypadków jest na przejazdach. Droga rowerowa, moim zdaniem, ma znacznie większy sens przy wąskiej ulicy o dużym nasileniu ruchu, niż przy ulicy o trzech pasmach ruchu w każdą stronę, przedzielonych barierą. A przejazdy i tu, i tam, będą zawsze niebezpieczne.
    • krysiazyzynska  19.02.2018 15:08 Autor projektu
      To wynika z prędkości osiąganych przez samochody i z natężenia ruchu. Na 3-pasmowych ulicach niestety większość samochodów wyraźnie przekracza dozwoloną prędkość, tym bardziej, im większe są odległości między światłami. Na Bonifacego jest mniej miejsca na rozpędzenie się i jest to mniej ekonomiczne dla kierowcy samochodu, bo po chwili musiałby hamować na kolejnych światłach. Oczywiście może się zdarzyć, że któryś mimo wszystko się rozpędzi, ale jest to mniejszość. Poza tym fizyczne zwężenie pasa powoduje również zmniejszenie prędkości samochodów. Nie neguję całkowicie sensowności powstania drogi rowerowej wzdłuż Bonifacego, ale to by było możliwe tylko po jej całkowitej przebudowie, bo obecnie nie ma na nią miejsca. Taka przebudowa, czy w ogóle budowa drogi rowerowej znacznie przekracza możliwości realizacji ze środków Budżetu Partycypacyjnego, ze względu na koszty. Oczywiście jeżeli w planach byłaby budowa drogi rowerowej z innych środków, to ten projekt zostanie zweryfikowany przez urząd negatywnie ze względu na planowaną przebudowę. Projekt obecnie czeka na weryfikację szczegółową i wtedy się wszystko wyjaśni.
    • lessmore  20.02.2018 03:24
      Podoba mi się sposób Pani rozumowania, przedstawiony w odpowiedzi, udzielonej PAWEL453: " Co ciekawe z jednej strony rowerzyści byli atakowani za jazdę po chodnikach, co jest uciążliwe dla pieszych, a z drugiej kierowcy samochodów chcieli ich widzieć poza jezdnią. To w bardzo dobry sposób pokazuje potrzebę wydzielenia dla rowerzystów ich miejsca na drodze." Zmodyfikowałbym jedynie to, że potrzebne jest wydzielenie miejsca dla rowerzystów na chodniku. Jazda rowerzystów po jezdni samochodowej jest bowiem nierównie bardziej uciążliwa dla kierowców. Kierowcy znacznie intensywniej atakowaliby rowerzystów za jazdę po jezdni, gdyby tylko ktoś ich słuchał. Ale "blachosmrodziarzy" nikt nie chce słuchać programowo, bo to niemodne. Chodnik zaś jest w porównaniu z jezdnią znacznie mniej ruchliwy i zatłoczony, na pewno zmieści się na nim jeszcze tych kilku rowerzystów dziennie, którzy zechcą tamtędy jechać. A pas oddzielający część pieszą i rowerową można namalować także na trotuarze. Może nawet taniej? A na pewno bardziej skutecznie.
    • krysiazyzynska  20.02.2018 14:37 Autor projektu
      Widać, że nie zna Pan przepisów i zasad dotyczących tworzenia infrastruktury rowerowej, wyjaśnię więc: nie, nie wystarczy namalować linii na chodniku i przynajmniej na niektórych odcinkach w ogóle nie ma na to miejsca. Obecnie w Warszawie (na szczęście) obowiązują standardy piesze i rowerowe. Wg. nich droga dla rowerów musi mieć przynajmniej 2 metry szerokości, a chodnik to absolutnie minimum 1.5 metra, ale zwykle projektuje się dwa metry. Teraz proszę pokazać, gdzie Pan to zmieści na odcinku między Zdrojową, a Klarysewską. Druga sprawa, to standard nawierzchni i wyznaczenie przejazdów rowerowych. Nie można po prostu namalować linii na chodniku, musi być zbudowana od nowa asfaltowa droga rowerowa, a na przejazdach rowerowych nie może być krawężnika. To wszystko kosztuje i te koszty są podane w wytycznych dla osób składających projekty do BP. Te koszty są zbyt wysokie i pula środków na BP na to nie wystarczy.
    • jerzytraczynski  23.02.2018 09:58
      @Lessmore, polecam wycieczkę za granicę. Pasy rowerowe w wielu krajach to chleb powszedni i na takich ulicach są znacznie bezpieczniejsze. Na przejeździe rowerowym może występować martwy kąt widzenia i zdarzają się wypadki spowodowane nieustąpieniem pierwszeństwa.
    • lessmore  23.02.2018 15:14
      Szanowna Pani Kasiu, Szanowny Panie Jerzy! Dzięki przede wszystkim, Pani Kasiu, za uświadomienie mi istnienia określonych przepisów, regulujących kwestię dróg rowerowych. W swej naiwności sądziłem, że można skorzystać z istniejącego chodnika dla pieszych, by wydzielić na nim drogę dla rowerów zwykłym, namalowanym pasem. Okazuje się, że to najprostsze rozwiązanie zostało już skomplikowane siatką przepisów, dyrektyw, norm i rozporządzeń wykonawczych, za które oczywiście urzędnicy pobrali wysokie wynagrodzenia, doprowadzając rzecz prostą do poziomu rozprawy habilitacyjnej z nauk prawno-technicznych. Przecież pieszych jest niewielu, rowerzyści jadą z reguły powoli i ich droga hamowania wynosi na ogół mniej niż dwa metry, nadto istnieje podobieństwo i pewna solidarność perspektywy oglądu świata z pozycji pieszego i rowerzysty, więc należy przypuszczać (a potwierdzają to moje doświadczenia), że piechurowi z cyklistą łatwo się porozumieć. Stąd moje nieustające przekonanie, że bez kłopotu można byłoby pogodzić te sposoby przemieszczania się na jednym wspólnym chodniku. Czego nie można powiedzieć o rowerzystach i kierowcach na jezdni - tu różnice są zbyt zasadnicze. Nie zniweluje ich pas, namalowany na asfalcie (swoją drogą, na asfalcie jezdni można namalować pas i on jest ważny, a na chodniku nie można - kolejny nonsens). Co więcej - i tu odpowiem przy okazji Panu Jerzemu - pas wydzielony z jezdni dla rowerzystów może się częściowo sprawdzać zagranicą, gdzie sieć drogowa w miastach jest nieporównanie bardziej rozwinięta, niż w Warszawie, odbudowywanej w czasach komuny, gdy na hasło "rozwój motoryzacji indywidualnej" decydenci dostawali ataku szału, wrzeszcząc "nie, nie, nigdy! klasa robotnicza będzie jeździć tylko komunikacją zbiorową!" No i mamy teraz tego efekty: ludzie kupili samochody, a jeździć nie ma jak, bo ulice za ciasne i jest ich za mało. Dlatego uważam, że domalowywanie pasów dla rowerów jest dewastacją tej skromnej infrastruktury, którą odziedziczyliśmy po komunizmie i która ledwie starcza (a czasem nie) dla samochodów. Dewastacją ogromną, dającą mało co w zamian. I jeszcze jedno: w naszym klimacie często samochód jest jedyną opcją komunikacyjną, by na ważne spotkanie biznesowe dotrzeć, zachowując cywilizowany wygląd. Janusz Onyszkiewicz, gdy był ministrem obrony, jeździł do pracy na składaku w garniturze - ale tylko dlatego, że mieszka 400 m od Klonowej, i tylko przy ładnej pogodzie. Tak więc proszę o niepsucie ulic pasami dla rowerów, bo ulice są potrzebne pracującym ludziom do dojazdu i wykonywania ich pracy, a pasy rowerowe są raczej dla rozrywki i zażywania ruchu o wątpliwej zdrowotności, jeśli wziąć pod uwagę jakość spalin samochodowych w Polsce. Nie wydawajcie na to pieniędzy.
      Serdecznie pozdrawiam.
    • krysiazyzynska  24.02.2018 01:08 Autor projektu
      Proszę nie przekręcać mojego imienia.
      Niestety, ale wygląda na to, że zatrzymał się Pan w swojej wiedzy o ruchu rowerowym właśnie na tej poprzedniej epoce. Rowery już dawno przestały być narzędziem rozrywki w mieście. Udział jazdy rowerem w celach transportowych rośnie z roku na rok i nie są to przejażdżki, tylko właśnie dojazd do pracy. W garniturze też się da i w innych eleganckich ubraniach, zresztą jestem tego przykładem, bo do ślubu jechałam rowerem.
      Obecnie to nie samochód jest głównym narzędziem przemieszczania się po mieście. Większość osób przemieszcza się komunikacją miejską. Nie wracajmy do lat 70tych, bo to wtedy w krajach zachodnich wierzono w to, że wszędzie można jeździć samochodem: nie da się, chętnych zawsze będzie zbyt wielu i nie da się w nieskończoność poszerzać ulic. W rzeczywistości to dzięki osobom, które wybierają komunikację miejską i rowery, korki są mniejsze, a nie większe, bo po prostu rower zajmuje mniej przestrzeni. Dajmy im możliwości, a będzie ich więcej i okaże się, że ten, kto naprawdę musi jechać samochodem, będzie miał wygodniej. A trzeba pamiętać, że do szybkiego dojazdu do pracy chodnik się zupełnie nie nadaje. Jazda nim nie jest ani komroftowa dla rowerzysty, ani tym bardziej pieszych, którzy chcieliby czuć się swobodnie na chodników. No i dodam, że moim zdaniem to dobrze, że powstały standardy infrastruktury rowerowej, bo dzięki temu powstające ciągi komunikacyjne spełniają właściwie swoją funkcję, a nie są tylko sposobem wyrzucania rowerzystów z jezdni.
    • lessmore  24.02.2018 03:44
      No tak, bardzo przepraszam za przekręcenie imienia, to niewybaczalne, nie mam usprawiedliwienia. Bardzo mi przykro, jeszcze raz przepraszam za tę karygodną nieuwagę.
      Czy gdy jechała Pani do ślubu to padało? Było lato, czy jesienna plucha? Czy zima i zawieja śnieżna? Musiała Pani mieć bardzo plastikową suknię ślubną, jeśli badał deszcz. I strasznie utwardzoną fryzurę lakierem do włosów, jeśli wiał wiatr. A może ktoś biegł obok Pani i niósł nad Panią parasol? Tak czy owak, cieszę się, że jest Pani z tego zadowolona. Mało kto byłby w stanie cieszyć się z takich warunków, a Pani należy najwyraźniej do tej znikomej liczby cieszących się. Powinni o Pani nakręcić film, jak o tym facecie, co tańczył w kałużach ulicznych w Nowym Jorku i był szczęśliwy, bo się zakochał. Policjant patrzył nań podejrzliwie, ale on nic sobie z tego nie robił, spoko gość!
      Obecnie dla ludzi poważnie pracujących samochód jest głównym środkiem przemieszczania się po mieście i żadne zaklęcia nic tu nie zmienią. Jeszcze długo tak będzie. Słowo "poważnie" jest tu kluczowe. Załóżmy, że z dalekiej Japonii przyjeżdża tu kontrahent, leci samolotem przez dobę za tysiące dolców, ubiera się w hotelu po pięćset dolców za dobę w garnitur Armaniego, perfumuje się i o ósmej rano siada do stołu konferencyjnego, by zawrzeć kontrakt o kolosalnej wartości. Naprzeciw niego siada spocony, ochlapany błotem facet w dresie i ciężko dysząc ze zmęczenia zaczyna z nim negocjacje. No naprawdę, jeśli Japończyk zechce zawrzeć taki kontrakt z rowerzystą, to będzie znaczyło, ze "zatrzymałem się na poprzedniej epoce". Ale jestem przekonany, że nie. I to nie dotyczy tylko takich skrajnych sytuacji. Każdy, kto chce robić karierę w korporacjach - a takich jest dziś wciąż większość - musi wyglądać schludnie, świeżo i jak człek wypoczęty, ma pachnieć a nie odrażać swym potem, błotem i zadyszaniem. To daje się osiągnąć jedynie wtedy, gdy do pracy przyjedzie się samochodem - nawet nie komunikacją miejską, jeśli zmoknie się na przystanku i później jedzie się w tłoku i ścisku, a rano zawsze tak się jedzie, prawda?
      Jeszcze z innej beczki: rower zajmuje mniej przestrzeni, gdy stoi. Gdy się porusza, zajmuje niewiele mniej przestrzeni, niż samochód. Pas dla rowerów ma szerokość samochodu osobowego - jaka tu oszczędność miejsca? Gdy rowerów będzie więcej (choć gwarantuję Pani, że nie będzie - sorry, taki mamy klimat), to one będą powodowały jeszcze straszniejsze korki, bo są powolne. Sama Pani widziała, co się działo, gdy na ulice wyjeżdżała "masa krytyczna". Chodniki nie będą nigdy służyły do "szybkiego dojazdy do pracy", a powinny służyć tylko do jazdy rekreacyjnej, takiej jak dziś, bo "szybki dojazd do pracy" rowerem to mit, to zabawa dla nielicznych tych, co mogą pracować bez względu na estetykę swojego wyglądu w pracy. A już ostatnie zdanie Pani argumentacji, to o standardach infrastruktury rowerowej, dzięki którym jakoby powstające ciągi komunikacyjne spełniają właściwie swoją funkcję, to majstersztyk nowomowy. Ciągi komunikacyjne, co spełniają właściwie swoją funkcję? Przecież chodzi tylko o kawałek powierzchni, żeby można było jechać rowerem, mijać się z pieszymi i nawzajem sobie nie przeszkadzać. Ten skrawek powierzchni spełniał swoją właściwą funkcję bez napuszonych "standardów infrastruktury rowerowej", gdy jako młody człowiek jeździłem na rowerze po Warszawie - właśnie chodnikami, bo jezdnią jechały ciężarówki i tramwaje i nie było sensu wpychać się pomiędzy te pojazdy. Nikt mnie z jezdni nie wyrzucał, sam decydowałem, że lepiej jechać chodnikiem.
      Ale widzę, że się nie porozumiemy. Pani jest zainteresowana przepchnięciem swojego projektu i - z mojego punktu widzenia - bezpowrotnym wtarciem moich pieniędzy w asfalt. Może Pani nawet bezpośrednio na tym nie zarobi ani grosza, ale Pani interes polega na tym, że zostanie Pani autorką pomysłu, spłynie na Panią gloria reformatorki, otworzą się perspektywy dalszej działalności tego typu, a to już może oznaczać wymierne korzyści materialne. Dlatego żadne moje argumenty do Pani nie trafią. I proszę mi wierzyć: naprawdę Panią rozumiem, bo Pani walczy o swój kawałek chleba. Ale nie znaczy to, że się z Panią zgadzam, bo uważam i będę uważał, że chleb należy się tym, co tworzą coś nowego, a nie odrzynają to coś z istniejącej substancji, szkodząc przy tym jej funkcjonalności. Dlatego łączę pozdrowienia, ale nie życzę Pani powodzenia w Jej działaniach.
    • krysiazyzynska  26.02.2018 12:56 Autor projektu
      Czy uważa Pan, że ponad 60% Warszawiaków nie ma poważnej pracy? Tyle właśnie jest osób dojeżdżających do pracy komunikacją miejską i naprawdę to bardzo przykre, co Pan o nich myśli. W Anglii, albo Danii można spotkać premiera w metrze, albo na rowerze, tylko u nas niektórzy uważają, że samochód jest atrybutem dodającym powagi. Ktoś, kto zna swoją wartość nie musi korzystać z takich atrybutów.
      Ja rozumiem, że rower nie jest dla wszystkich. Ślub brałam w maju, nie padało, ale mieliśmy przygotowane peleryny na wszelki wypadek. Goście weselni mogli też skorzystać z wypożyczonego starego Ikarusa, obecnie mieszkańcy Warszawy też mogą wybrać autobus, jeżeli w danym dniu pogoda nie zachęca do jazdy. Rower wyposażony w błotniki plus peleryna zwykle wystarczająco chronią ubranie, o ile nie ma oberwania chmury. Poza tym coraz więcej firm ma prysznice, lub można się nawet przebrać w toalecie. Ja mam do pracy 25 km poza miasto, dlatego rzadko jadę całą drogę rowerem, ale wtedy po prostu mam strój na przebranie, ale dystans 3,5 km ze żłobka do pracy pokonuję prawie codziennie - nawet dzisiaj przy -10 C i tu nie potrzebuję specjalnego ubrania rowerowego, dresu, ani nie przyjeżdżam spocona.
      Pojazdy przez ponad 90% czasu stoją, więc to bardzo istotne, ile miejsca zajmują, kiedy stoją, bo właśnie w centrum mamy problem z miejscami parkingowymi, bo zbyt wiele osób stawia swoją wygodę wyżej niż wygodę innych, na przykład pieszych, którym zastawiane są chodniki. Proszę zwrócić uwagę, że ktoś, kto wybiera w danym dniu rower, zwalnia Panu jedno miejsce parkingowe. Pas rowerowy nie ma szerokości samochodu osobowego. Ma 1.5 metra, a dla samochodów pas do parkowania może mieć 2 metry, a pas do jazdy zgodnie z przepisami musi mieć min. 2.5 metra, ale uwzględniając autobusy zwykle musi mieć więcej. Na Bonifacego, gdzie w pewnych miejscach pasy mają 4 metry można z nich wydzielić 1.5-metrowy pas rowerowy, ale nie da się zrobić dwóch pasów dla samochodów. Ciąg komunikacyjny to żadna nowomowa. Chodzi o to, żeby miał taką szerokość, że można sprawnie się po niej poruszać. No i jeżeli zabierzemy zbyt dużą część obecnego chodnika, to piesi i tak będą wchodzili na drogę rowerową, przez co przestanie ona pełnić swoją funkcję. Tak jak Pan chciałby dojechać samochodem bez zbędnych przestojów, tak rowerzysta poruszający się w celach transportowych np. do pracy też nie chce manewrować między pieszymi. To takie dziwne? Proszę się choć na chwilę postawić na jego miejscu. Ja znam sytuację z obu stron. A porównanie z tym, co było parę(naście,dziesiąt?) lat temu, nie ma sensu. Rowerzystów jest teraz znacznie więcej no i przypomnę, jadą w celach transportowych i też spieszą się do pracy tak samo, jak Pan, a z Pana wypowiedzi widać wyraźnie, że postrzega Pan rowerzystów jak wycieczkowiczów. Tak, z takim myśleniem ciężko się porozumieć. A samemu decydować o jeździe chodnikiem zwyczajnie Panu teraz nie wolno, bo za to jest mandat i to utrudnia życie pieszym.
      Jeden mój jeden projekt już przeszedł, czeka na realizację od 2 lat, bo urzędnicy chcą najpierw zrobić remont kanalizacji, w czym przyznałam im rację. Jakoś nie zauważyłam profitów, o których Pan pisze, ale może mógłby mi Pan coś załatwić, skoro ma taką wiedzę, chętnie skorzystam ;)
  • Jarosław Górski  25.02.2018 10:18
    Bardzo zły pomysł. Przeznaczenie części jezdni na drogę rowerową spowoduje jej zwężenie jak można się domyślać do jednego pasa ruchu w obu kierunkach. Autorka pomysłu pisze o "rozpędzających się samochodach" nie zauważając, że ul.św.Bonifacego jeździ siedem linii autobusowych: 108,148,185,187,189,195,501 !!! Te pojazdy wożące mieszkańców dzielnicy po prostu staną. Ścieżka dla rowerów w ul.św.Bonifacego jak najbardziej tak ale nie na jezdni!
    • krysiazyzynska  26.02.2018 12:57 Autor projektu
      W tej chwili na znacznej części Bonifacego jest jeden pas, a o przepustowości decydują przewężenia, a nie te miejsca, gdzie się na chwilę robią dwa pasy. Dlatego nie jest prawdą, że pas rowerowy jakościowo coś zmieni w kwestii przepustowości.
  • Jarosław Górski  01.03.2018 19:50
    W większej części św. Bonifacego jest dwupasmowa. Przewężenia owszem spowalniają ruch kołowy ale tylko w takich miejscach gdzie jest to konieczne dla bezpieczeństwa pieszych. Wymalowanie ścieżki rowerowej na jezdni sprawi, że św.Bonifacego na całej długości stanie się jednopasmową dla ruchu kołowego w obu kierunkach. Obecnie skręcający w lewo w wielu relacjach mogą spokojnie oczekiwać na bezpieczne wykonanie manewru bez blokowania ruchu. Jeśli wnioskowana przez Panią zmiana weszła by w życie blokowaliby ruch na było nie było tranzytowej ulicy. I to tyle. A wczoraj zdaje się mieszkańcy Starej Sadyby odrzucili Pani wniosek dotyczący ścieżki rowerowej po południowej stronie ulicy wykazując przy okazji, że realny koszt tej inwestycji to nie ca 100K a ca 500K PLN. Mam nadzieję, że ten sam los spotka Pani pomysł dotyczący strony północnej.
    Dodam jeszcze cytat ze wspomnianego spotkania:
    "Urzędnicy odrzucili również projekt pasa rowerowego na Bonifacego po stronie południowej, zaproponowany przez Krystynę Żyżyńską-Galeńską. Pas miał łączyć drogi rowerowe, wytyczone wzdłuż Sobieskiego i Powsińskiej. Ze skromnych 115 tysięcy złotych, koszt po weryfikacji spuchł do 540 tysięcy złotych, a to przewyższa budżet przewidziany dla rejonu Miasta Ogrodu Sadyba i jako taki dyskwalifikuje z dalszych prac. Negatywną opinię o projekcie wydało również Biuro Mobilności w stołecznym ratuszu."
    i link :
    http://sadyba24.pl/wiadomosci/item/1787-cztery-czerwone-kartki-i-jedna-%C5%BC%C3%B3%C5%82ta-urz%C4%99dnicy-odrzucaj%C4%85-pomys%C5%82y-sadybian
    • krysiazyzynska  02.03.2018 16:31 Autor projektu
      Nie jest prawdą, że mieszkańcy odrzucili wniosek, widać, że nie było Pana na spotkaniu. Jeżeli chodzi o mieszkańców, to było tylko jedno pytanie, od innej projektodawczyni - to pokazuje, jak aktywni są pozostali mieszkańcy - dobrzy tylko w krytykowaniu za pośrednictwem internetu.
      Nie jest również prawdą, że projekt został odrzucony. Urzędnicy stoją na stanowisku, że projekty obu pasów trzeba będzie połączyć, co po uwzględnieniu konieczności modyfikacji sygnalizacji świetlnej przy ul. Zdrojowej daje koszt 540 tys. zł. Nie mieści się on w budżecie obszaru Miasto Ogród Sadyba, ale mieści się w budżecie obszaru Stegny, Sadyba i prawdopodobnie zostanie w tym rejonie poddany pod głosowanie, jednak koordynatorzy BP podkreślali, że wymienione uwagi to są uwagi wstępne i mogą nastąpić pewne zmiany względem tego, co zaproponował urząd.
    • lessmore  02.03.2018 19:04
      No, super! Wydać ponad pół bańki, żeby zepsuć ulicę! Moje gratulacje, Pani Krystyno.
    • krysiazyzynska  03.03.2018 23:46 Autor projektu
      Ta ulica jest obecnie absolutnie nieakceptowalna. Istnieje plan miejscowy, który przewiduje na całej długości po jednym pasie postojowym plus pas rowerowy plus pas dla samochodów (jeden) i tak to powinno wyglądać. Nie może być tak, że dla wygody kierowców tracą piesi i rowerzyści, bo obie te grupy są poszkodowane w obecnym stanie. Rowerzyści na jezdni są narażeni na nieprawidłowe wyprzedzanie, a na chodniku na mandat oraz rosnącą niechęć ze strony pieszych. Z kolei piesi wraz ze wzrostem ruchu rowerowego też będą coraz bardziej odczuwać uciążliwość rowerzystów na ich terenie, gdzie powinni się czuć bezpiecznie. Teoretycznie po stronie południowej zmieściłaby się droga rowerowa, ale oznaczałoby to całkowitą likwidację wszystkich miejsc postojowych od ul. Klarysewskiej do Powsińskiej po tej stronie, czyli ubyłoby więcej miejsc, niż to, przeciwko czemu teraz protestujecie. Docelowo jakaś infrastruktura rowerowa musi powstać, dlatego warto się zastanowić, jaka będzie najlepsza i moim zdaniem pasy rowerowe na tego typu ulicy są lepszym rozwiązaniem m.in. dlatego, że w przypadku drogi rowerowej po stronie południowej, rowerzysta jadący na zachód będzie mógł jechać jezdnią. Kwota, jaka powstała z wyliczeń urzędników jest duża, z tym się zgodzę, ale to oznacza, że projekt będzie musiał mieć naprawdę duże poparcie, żeby został przegłosowany.
    • Jarosław Górski  09.03.2018 10:42
      Plan miejscowy??? A jak ma się ten wspomniany przez Panią plan do budowy odnogi linii tramwajowej do Wilanowa na św.Bonifacego od Sobieskiego do pętli Stegny? Według informacji dostępnych w internecie prace mają ruszyć do 2020. Chce Pani wywalić pół miliona złotych publicznych pieniędzy na ulicę, która zostanie w ciągu dwóch lat zaorana??? W swoich argumentach konsekwentnie ignoruje Pani kwestię tranzytowego charakteru ulicy oraz transport publiczny.
    • lessmore  09.03.2018 10:50
      Polubiam Pana wpis.
    • krysiazyzynska  09.03.2018 15:36 Autor projektu
      Myli się Pan. Odnoga tramwaju zostanie skierowana od Sobieskiego w kierunku pętli Stegny, czyli w prawo. Mój projekt dotyczy odcinka Bonifacego od Sobieskiego do Powsińskiej. Po wstępnej weryfikacji, z informacji, jakie otrzymałam z urzędu, wynika, że pracami objęte będzie skrzyżowanie Bonifacego z Sobieskiego i pewnie trzeba je będzie wyłączyć z projektu, jednak to nie stanowi problemu, bo przy każdej nowej inwestycji miasto ma obowiązek uwzględnić rowerzystów, więc pewnie w ramach tej przebudowy też powstaną fragmenty infrastruktury rowerowej, którą można by dołączyć do mojego projektu.
    • Jarosław Górski  11.03.2018 13:39
      W dalszym ciągu ignoruje Pani transport publiczny.Jeśli przyjąć, że Pani celem jest połączenie szlaków rowerowych przebiegających Powsińską i Sobieskiego to może należałoby się zastanowić na wytyczeniem takiego łącznika przez park im.St.Dygata. Trasa mogłaby się zaczynać na ul. Limanowskiego,następnie biegłaby przez park do Sobieskiego na wysokości wylotu ul. Czarnomorskiej.Nie wiem jak Pani ale ja wolę jeździć rowerem przez tereny zielone niż śmierdzącą spalinami i niebezpieczną ulicą. Takie rozwiązanie stwarzałoby rowerzystom możliwość odpoczynku na łonie natury z dala od hałasu. Taki projekt byłby również okazją do rewitalizacji tego trochę w mojej opinii zaniedbanego terenu. Taki pomysł jetem gotów popierać.
    • krysiazyzynska  11.03.2018 21:52 Autor projektu
      Znów jest Pan w błędzie. Nie bierze Pan pod uwagę tego, że rowerzyści nie jadą sobie na wycieczkę, tylko tak samo, jak wszyscy inni spieszą się do pracy. Coraz więcej rowerzystów przemieszcza się po mieście w celach transportowych, a nie na wycieczki, dlatego trasa przez park nie jest dla nich alternatywą, bo chcąc dojechać do pracy, wybiorą drogę najkrótszą. Co do transportu publicznego, to otrzymałam uwagę od ZTM i ona zostanie uwzględniona: oprócz pasa rowerowego pas dla pojazdów silnikowych musi mieć 3.5 metra, żeby zmieścił się autobus i tyle będzie miał.
  • Jarosław Górski  12.03.2018 15:08
    Proszę Pani. Na odcinku 500 m ul.św.Bonifacego pomiędzy skrzyżowaniami powstaną kolejne przewężenia: na skrzyżowaniu ze Zdrojową, Klarysewską i Zaniemyską (przy południowej krawędzi ulicy) oraz Konstancińską (przy południowej). Nie mam żadnych wątpliwości że przy realizacji tego żałosnego pomysłu dla samochodów i autobusów zostanie po jednym pasie w obu kierunkach. (ZTM żadnej łaski nie robi - szerokość pasa 3,5 wynika z obowiązującego prawa). Pojazdy skręcające w lewo przepuszczając jadące z przeciwka samochody będą blokować ruch. Skręcające w prawo muszą przepuścić pieszych idących chodnikiem i też będą blokować ruch. Podkreślam ruch kołowy (w tym autobusy z często starszymi ludźmi, którzy rowerami jeździć nie będą) znacznie zwolni. Żeby przekonać się, że moje opinie nie są wyssane z palca proszę się wybrać na Ursynów i zobaczyć jak wygląda ruch na ulicy Cynamonowej i np. Stryjeńskich. Piękne PUSTE !!! ścieżki rowerowe i rząd toczących się pomału jednym pasem pojazdów. Jeszcze jeden argument; nawierzchnia św.Bonifacego jest w złym stanie i nie wyobrażam sobie nanoszenia na nią oznakowania poziomego nowej organizacji ruchu. Podsumowując Pani pomysł nosi znamiona dziecinnego kaprysu - ja chcę i już! Ignoruje Pani wszelkie argumenty nie odnosząc się merytorycznie do żadnego z nich. Układ komunikacyjny miasta to nie jest pole do eksperymentów i są miejsca gdzie interes transportu zbiorowego musi wziąć górę nad chciejstwem niektórych rowerzystów. Na tym dyskusję zakończyliśmy, niech zdecydują mieszkańcy.
    • krysiazyzynska  12.03.2018 15:35 Autor projektu
      Jeżeli tak martwi się Pan o transport zbiorowy, to może zakażmy ruchu prywatnych aut na tej ulicy? Ja myślę, że jednak martwi się Pan o swoją wygodę dojazdu samochodem wszędzie i nie bierze pod uwagę rowerzystów w ogóle, a jeżeli już, to niech sobie jeżdżą na wycieczkę po parku.
    • lessmore  12.03.2018 18:39
      W trosce o prawa turetyków proponowałbym ze swej strony zniesienie penalizacji używania słów wulgarnych w przestrzeni publicznej. To jest mniej więcej ta sama miara problemu, co rowerzyści: jest ich garstka, ale domagają się specjalnych praw, które radykalnie ograniczają prawa bardzo wielu ludzi. Czas wrócić do rozsądku i właściwych proporcji, Pani Krysiu!
    • Jarosław Górski  13.03.2018 02:33
      teraz ja lajkuję Pański wpis :)
    • krysiazyzynska  14.03.2018 13:20 Autor projektu
      Rzecz w tym, że nie jest ich garstka i może być coraz więcej. Wiem, że niektórym to się nie mieści w głowie, ale w Kopenhadze w latach 70tych. też się nie mieściło, a teraz jeżdżą tam wszyscy. Niestety, ale to kierowcy prywatnych samochodów próbują zawłaszczać całą dostępną przestrzeń i to oni ograniczają przestrzeń wszystkim pozostałym uczestnikom ruchu. To nie przez rowerzystów autobusy stoją w korkach, tylko przez kierowców samochodów, a przecież znacznie więcej osób jeździ autobusami. Samochód prywatny to bardzo nieekonomiczny środek transportu i niestety nie tylko dla właściciela, ale również dla otoczenia. Tak, wiem, że trudno zmienić sposób myślenia, kiedy się ktoś przyzwyczaił, że ma wszystko dla siebie, a nagle trzeba się trochę podzielić przestrzenią z innymi.
    • Jarosław Górski  14.03.2018 16:29
      Z Warszawy Kopenhagi nie zrobicie! Większość budynków w rejonie projektu została zasiedlona w latach 70 tych ubiegłego wieku. I Pani chce tych wszystkich 60 latków powsadzać na rowery!?
    • lessmore  14.03.2018 16:34
      Szanowna Pani, niechaj Pani sama przeczyta, co Pani napisała: "kierowcy prywatnych samochodów próbują zawłaszczać całą dostępną przestrzeń i to oni ograniczają przestrzeń wszystkim pozostałym uczestnikom ruchu." Proszę Pani, niechaj Pani, kolokwialnie mówiąc, nie ściemnia. Całą dostępną przestrzeń? Nie, tylko jezdnię! Chodników nie zawłaszczają, zostawiają je rowerzystom. Jezdnia natomiast przez inwestora (miasto Warszawa) została zbudowana dla samochodów! Rowery zostały uwzględnione jako okazjonalny element ruchu ulicznego i mogą sobie jechać przy krawężniku, jak było to zaprojektowane przed budową jezdni. Gdyby inwestor chciał wydzielić specjalny pas dla rowerów, to zrobiłby to od razu. Ale nie zrobił. A dlaczego? Z dwóch powodów: po pierwsze, chciał zbudować jezdnię dla samochodów; po drugie, z analiz ruchu wynikało (i do dziś wynika), że ruch rowerowy na tej ulicy jest sporadyczny - szacuję, że na 1000 przejeżdżających samochodów jedzie jeden rower. Robienie specjalnego pasa dla rowerów nie ma żadnego uzasadnienia. I to nie kierowcy chcą zawłaszczyć jezdnie - one zostały zbudowane dla nich! To oni na nich są gospodarzami! Tymczasem właśnie rowerzyści chcą wymusić zdewastowanie istniejącej infrastruktury drogowej przez zajęcie - jak to Pani łaskawie nazwała: "zawłaszczenie" - części jezdni. Dzielić się można wtedy, gdy ma się nadmiar. Niestety, właściwi w intencji właściciela jezdni jej użytkownicy - ci, dla których została zbudowana - czyli kierowcy, nie mają nadmiaru miejsca. Nie ma się czym dzielić. Z tym dzieleniem się to trochę tak, jak to opisywał we wspomnieniach pewien żołnierz Ludowego Wojska Polskiego, który przy zabitym Niemcu znalazł wspaniały zegarek kieszonkowy. Ruski żołnierz to zobaczył i kazał oddać. Po awanturze Rosjanin zaproponował, by znalezisko podzielić: wziął siekierę i przerąbał zegarek na pół. I Pani też chce też przerąbać jezdnię na pół - tylko że to nie będzie już funkcjonować.
    • krysiazyzynska  15.03.2018 12:09 Autor projektu
      Nie, myli się Pan. Po pierwsze to nieprawda, że kierowcy nie próbują zawłaszczać chodników. Parkowanie prostopadle częściowo na chodniku na odcinku Klarysewska-Zaniemyska jest zawłaszczaniem przestrzeni dla pieszych. Tam było przewidziane parkowanie równoległe - widać to po głębokości zatoki. Ten stan jest obecnie tolerowany, ale wcale nie musi być. Nie można też uznać, że to, co było wybudowane 50 lat temu ma już tak zostać na zawsze. Sytuacja się zmienia, m.in. rowerzystów przybywa i ich ruch już dawno nie jest znikomy. Proszę się rozejrzeć wokół siebie, naprawdę, Pan chyba nie wychodzi z domu. Oczywiście, że na Bonifacego, skrajnie nie przyjaznej rowerzystom ulicy jest ich obecnie mniej, niż by mogło być, ale po to właśnie buduje się dla nich infrastrukturę. Proszę poczytać np. ten raport: https://zdm.waw.pl/aktualnosci/wiecej-rowerzystow-na-ulicach
      Jezdnia z jednym pasem dla samochodów nadal jest w pełni funkcjonalna. Co więcej na większości tej ulicy jest jeden pas.
  • lessmore  12.03.2018 15:32
    Panie Jarosławie, znów lajkuję Pański wpis!
  • lessmore  14.03.2018 19:16
    Przepraszam, zdawało mi się, że już wszystko napisałem, ale coś jeszcze nie dawało mi spokoju i musiałem do tego wrócić. Napisała Pani: "Samochód prywatny to bardzo nieekonomiczny środek transportu (...) nie tylko dla właściciela, ale również dla otoczenia." Własne decyzje ekonomiczne każdy podejmuje sam i jak Pani widzi, nadal olbrzymia większość decyduje się na jazdę samochodem - z powodów, które już wcześniej szczegółowo omówiłem. Co do otoczenia - no cóż, niezaprzeczalnie samochody prywatne psują atmosferę, ale dopóki nie wynaleziono i nie wdrożono lepszych rozwiązań (a dotychczasowe ich próby nie są najwyraźniej konkurencyjne wobec samochodu), użytkowanie prywatnego samochodu jest wciąż rozwiązaniem najlepszym ze złych. A teraz dwie prośby: proszę nie utrudniać użytkowania samochodów prywatnych (tak, tych "nieekonomicznych"), bo grozi to kolapsem ekonomicznym na niespotykaną skalę. Niechaj Pani uruchomi wyobraźnię: same upadające rafinerie to milionowe bezrobocie, a także upadek licznych funduszy emerytalnych, które bazują na akcjach przemysłu petrochemicznego. Emeryci będą marli z głodu jak muchy. I prośba druga: proszę sobie przypomnieć, jaką rolę w dzisiejszym poziomie cywilizacyjnym i gospodarczym odegrała motoryzacja indywidualna - niech Pani zacznie od Forda i taśmy produkcyjnej, a potem pomyśli o gwałtownym rozwoju kilkudziesięciu gałęzi przemysłu: chemicznego, wydobywczego, maszynowego, budownictwa przemysłowego i drogowego itd.itd. Gdybyśmy jako ludzkość postawili na rowery, zamiast na samochody, bylibyśmy dziś w skali świata jakieś pięćdziesiąt lat za Bangladeszem. Z tych wszystkich względów każdy atak na motoryzację indywidualną jest beztroskim piłowaniem gałęzi, na której się siedzi. To tylko na marginesie Pani wpisu, ale nie mogłem sobie darować.
    Łączę ukłony.
    • krysiazyzynska  15.03.2018 12:15 Autor projektu
      Pan niestety w każdej kolejnej swojej wypowiedzi pokazuje, jak bardzo jest Pan w poprzedniej epoce. Nie, rezygnacja z samochodów do regularnej jazdy po mieście nie spowoduje zawalenia się gospodarki. Będzie dokładnie odwrotnie. Warto się trochę dokształcić, na początek polecam np. to: https://www.sciencedaily.com/releases/2015/05/150512104023.htm
      https://www.citylab.com/transportation/2016/02/central-london-rush-hour-bike-car-tfl/459774/
      https://www.czasopismologistyka.pl/artykuly-naukowe/send/304-artykuly-na-plycie-cd-3/4733-artykul
    • lessmore  16.03.2018 03:32
      Już od prawie 40 lat nie słyszałem od nikogo, że jestem niedouczony. To interesujące przeżycie. Pani Krystyno, rzeczywiście zostałem w poprzedniej epoce. Ta nowa charakteryzuje się apoteozą nieuctwa i programowej niekompetencji, popartej bezczelnością i arogancją, z tych też powodów nie zamierzam do niej przechodzić; pozostanę w starej. Linki, które mi Pani poleciła, bym się dokształcił, są wszystkie nie na ten temat, o którym pisałem. Naprawdę, Pani nic nie zrozumiała. Niech Pani przestanie czytać same dusery dla cyklistów i uruchomi wyobraźnię. W Polsce co dzień pewnie z milion samochodów wozi do pracy i z pracy grubo ponad milion ludzi. Przejeżdżają średnio 30 km dziennie, co daje dzienne zużycie ogólne na poziomie jakichś dwóch tysięcy ton paliwa. Załóżmy, że z dnia na dzień wszyscy odstawiają samochody i zaczynają chodzić piechotą, jeździć na rowerze lub na hulajnodze. Chce mi Pani wmówić, że rafinerie tego nie odczują? Że stacje benzynowe nie będą plajtować? Tak, Pani żyje w innej epoce, w czasach upadku logiki, pogardy dla ścisłego myślenia i dla prawidłowego wnioskowania. Powtarza Pani jak mantrę różne formułki o zawłaszczaniu przestrzeni publicznej, o standardach infrastruktury rowerowej w ciągach komunikacyjnych i brzmi to strasznie naukowo tylko po to, by ukryć prosty fakt, iż nie ma Pani do zaproponowania nic więcej, niż malowanie farbą pasa na jezdni, który jest wprawdzie niepotrzebny, ale jest pasem na miarę naszych możliwości. I nikt nie zapyta, po co jest ten pas, bo nikt nie wie. Bareja wiecznie żywy, Pani Krystyno. Na tym kończę, załączając ukłony.
    • krysiazyzynska  16.03.2018 13:38 Autor projektu
      Doskonale rozumiem, co Panu się wydaje, nie pierwszy raz się spotkałam z takim myśleniem. Jednak rynek nie znosi próżni, a tzw. "zdrowy rozsądek" nie zawsze wystarcza w ekonomii, czy ekonomice transportu (patrz: Prawo Lewisa-Mogridge’a). Tak, rezygnacja z samochodów może spowodować problemy niektórych stacji benzynowych, czy rafinerii, jednak nigdy nie dzieje się to z dnia na dzień, jest czas na dostosowanie no i nadal transport drogowy będzie miał znaczenie w ruchu między miejscowościami (sama najczęściej w ten sposób korzystam z samochodu). Jednak pieniądze, które ci ludzie zarabiają teraz, też zostaną wydane. Jeżeli nie na paliwo, przeglądy, OC i naprawy, to na coś innego, czyli inna gałąź gospodarki zyska. A tak poza tym, to zachęcam jednak do spróbowania użycia roweru w celach transportowych. Nadchodzi wiosna, będzie coraz przyjemniej i wygodniej. Można zacząć od krótkich 1-2 km odcinkach np. na bazarek przy Bonifacego.
    • lessmore  16.03.2018 14:15
      Nie "niektórych" stacji benzynowych i rafinerii, lecz wszystkich. Jeśli nic nie dzieje się z dnia na dzień i jest czas na dostosowanie, to proszę, by zamiast linii ciągłej, wyznaczającej pas dla rowerów na św. Bonifacego, namalowano na razie linię przerywaną. To pomoże kierowcom dostosować się do nowych warunków. BTW, ulica nazywa się św. Bonifacego - jestem wprawdzie niewierzący, ale św. Bonifacy to był przynajmniej ktoś, a sam Bonifacy jest jakiś taki abstrakcyjny. Nadto chciałbym dodać, że jakkolwiek się z Panią generalnie nie zgadzam, to z uwagi na to, że jest Pani miłą i kulturalną korespondentką, postanowiłem nie protestować więcej przeciw Pani pomysłowi. Trudno, niech będzie ten pas. Nadal uważam, że to wyrzucone pieniądze, ale nie pierwsze i nie ostatnie.
      Zresztą, i tak samochody będą po nim jeździć. Musiałaby pani zamiast linii wpuścić wzdłuż jezdni krawężnik wysoki na 30 cm.
      Pozdrawiam.
    • lessmore  16.03.2018 14:32
      P.S. Zainspirowany pani zachętą do jeżdżenia rowerem, zacząłem rozmyślać, jakie - moim zdaniem - kryteria powinien spełniać rower, którym bym się chętnie poruszał. Najpierw więc pomyślałem, że powinien mieć trwałą, szczelną osłonę mojej osoby przed wpływami warunków atmosferycznych (deszcz, wiatr). Dalej, że powinien mieć ze trzy, a najlepiej cztery koła, bym się na nim nie przewracał, łamiąc np. rękę. Dalej, że właściwie powinien mieć jakiś napęd nie mięśniowy, bym się nie męczył, jadąc. Wreszcie pomyślałem, by miał ogrzewanie wnętrza, do użytku zimowego. I proszę sobie wyobrazić, że wyjrzałem przez okno i zobaczyłem na parkingu, że właśnie mam taki rower! Na nim będę jeździł.
      Pozdrawiam.
    • krysiazyzynska  19.03.2018 16:16 Autor projektu
      Nie wszystkie stacje, ponieważ nadal część podróży może i będzie odbywała się samochodem. Po prostu zmienią się proporcje. Ja też jeszcze na studiach jeździłam z Dolnego Mokotowa na Ochotę samochodem, teraz jest to dla mnie nie do pomyślenia. Po prostu za każdym razem jak mam gdzieś jechać, to zastanawiam się, czy naprawdę nie mogę czymś innym, niż samochodem. Poza tym nie zdecydowaliśmy się z mężem na posiadanie dwóch samochodów, po prostu w razie potrzeby się wymieniamy.
      A co do zalet roweru, które Pan wymienił, to pewnie jednego takiego roweru się nie da, ale: istnieją rowery trójkołowe dla dorosłych. Są przeznaczone dla osób niepełnosprawnych. Nikt też nie zmusza Pana do rozpoczynania jazdy w dni z bardzo złą pogodą. Ja też czasem nie mam ochoty, choć wszystko zależy od stroju, dystansu i nasilenia deszczu, bo mżawka raczej mi nie przeszkadza jeżeli mam kurtkę. Co do wysiłku, to jednak każdy lekarz Panu powie, że unikanie go jest szkodliwe dla zdrowia. Oczywiście dobrze by było, żeby nie było smogu, ale do tego potrzeba więcej osób rezygnujących z samochodu ;) Ogrzewanie też nie jest potrzebne poza naprawdę pojedynczymi mroźnymi dniami (może ze 30 się tej zimy uzbiera na cały rok). Tak więc wybór zawsze jest i warto po prostu pomyśleć czasem o innych, a nie tylko o swojej wygodzie. Wszystko inne jest względne: jedni szukają sposobu, inni wymówek. No i przypominam, że nie postuluję zabrania całej ulicy, tylko dwóch wąskich pasów.
  • Pawel453  15.03.2018 00:00
    Czy projekt był omawiany wczoraj czy odbędzie się to na dzisiejszym spotkaniu?
  • Lukasz33  11.06.2018 00:04
    Bardzo potrzebny projekt. Mam nadzieję, że w tym roku przejdzie. Trzymam kciuki!
  • AKKR  18.06.2018 10:09
    Dobry pomysł. Nie do końca rozumiem tylko jedną rzecz. Dlaczego tylko fragment Sobieskiego - Konstancińska? Co z fragmentem do al. Sikorskiego? Tam spokojnie taki pas się zmieści
    • krysiazyzynska  18.06.2018 13:02 Autor projektu
      Ze względu na rozpoczętą już inwestycję budowy tramwaju na Wilanów, z odnogą na Pętlę Stegny, nie ma możliwości składania projektu na pasy rowerowe na tym odcinku.
  • JJJ85791  27.06.2018 10:40
    Pracuję w korporacji. Do pracy dojeżdżam rowerem. Jest to dla mnie środek transportu taki sam jakim dla innych jest samochód. Na co dzień spotykam się z klientami i podpisuję spore kontrakty, również z klientami zagranicznymi. W związku z tym, że od miejsca zamieszkania do miejsca pracy jadę ścieżką rowerową oraz wydzielonymi pasami ruchu, to - nie śmierdzę, nie muszę ubierać się w dres (?!) i nie jestem ubłocona. Z tego, co mi wiadomo największe biurowce, w których mieszczą się spore korporacje (np. Deloitte, CiTi, Ericsson i wiele innych) inwestują w infrastrukturę dla rowerzystów w otoczeniu (stoiska, sprzęt do pompowania,...) i wewnątrz swoich budynków (szatnie, prysznice, ...) i tworzą bazę rowerów do wypożyczania dla pracowników. Pracownicy "Mordoru", a więc zagłębia korporacji w Warszawie, sami przygotowali petycję w sprawie ulokowania stacji Veturilo w pobliżu biurowców. Poza tym, organizowane są akcje promujące dojazdy do pracy rowerem (np. BikeDAY organizowany w czterech zagłębiach biurowych w Warszawie). Wydaje mi się zatem, że mądrzy pracodawcy nie boją się utraty kontraktów z powodu większej liczby pracowników dojeżdżających do pracy rowerem. Być może wiedzą już doskonale, że taki rowerzysta 1) nie jest sfrustrowany, bo nie stał właśnie godzinę w korku, 2) ma całkiem niezły nastrój, bo zażył trochę ruchu z samego rana. Innymi słowy, tacy pracodawcy wiedzą, że to się opłaca. Jedynym warunkiem, aby coraz więcej osób chciało korzystać z rowerowej formy transportu jest to, aby mieli, tak jak ja, szansę przebyć jak największy odcinek trasy z domu do pracy korzystając ze ścieżek rowerowych i wydzielonych pasów ruchu dla rowerzystów. Dla nieprzekonanych polecam wycieczkę chociażby do Amsterdamu lub Monachium, żeby zobaczyć, że się da, a to miasta, które paździerzem i dresem nie stoją i chyba całkiem nieźle radzą sobie "biznesowo" :) Ja głosuję na tak, oby jak najwięcej inicjatyw rowerowych w Warszawie :)

Zaloguj się, aby komentować.